Plac Trzech Krzyży

Plac Trzech Krzyży, 1949 rok. (Źródło ilustracji: Architektura Polska 1950 – 1951, Warszawa 1953, Państwowe Wydawnictwo Techniczne)
Plac Trzech Krzyży, 1949 rok. (Źródło ilustracji: Architektura Polska 1950 – 1951, Warszawa 1953, Państwowe Wydawnictwo Techniczne)
Napoleon nazwał plac Świętego Marka najpiękniejszym salonem Europy. Warszawski plac Trzech Krzyży może nie jest najpiękniejszy na świecie, ale salonem mógłby się stać. Różnorodna architektura, butiki, knajpki w pięknych kamienicach, gwiazdy polityki i rozrywki mknące do pobliskiego RadiaZet i Przegryzia.

Plac Trzech Krzyży to melange urzędniczo-kawiarniano-modowy i kościelny. Życie placu rozpoczęło się na dobre w osiemnastym wieku, gdy August II Mocny ( tak, ten rozpustnik) wyznaczył początek Drogi Kalwaryjskiej, która prowadziła obecnymi Alejami Ujazdowskimi - co 90 metrów stanęła kaplica, w sumie było ich aż 19. Na samym placu postawiono dwa brązowe, pozłacane krzyże, które na zmienionych cokołach możemy oglądać do dziś. Trzeci krzyż, dopełniający nazwę placu, dzierży św. Jan Nepomucen.



Centralny punkt placu, kościół św. Aleksandra zaprojektowany w stylu klasycznym, na chwilę z panteońskiego zmienił kształt – dołożono mu wieżyczki i jak mawiają historycy sztuki jego wygląd nieco się skundlił. Widać go na zdjęciu powyżej, oceńcie sami. Po 1945 roku zdecydowano by wrócił do pierwotnego, klasycznego kształtu. Trzeba wspomnieć, że w tym miejscu stał niegdyś imponujący łuk triumfalny dedykowany księciu Poniatowskiemu za udaną bitwę pod Raszynem czasów napoleońskich. Jakiś czas później ludność wzniosła drewniany łuk dla cesarza i króla Aleksandra I. Zbiórka mieszkańców miała iść na wersję murowaną, ale władca nakazał je przeznaczyć na wybudowanie znanej nam dziś świątyni.



Na ścianie zachodniej placu stoi ( widoczny na rysunku u góry) ministerialny budynek. U nas w domu od lat trwają spory czy powstała pod koniec lat czterdziestych Mincówka, czyli obecne Ministerswo Gospodarki to już socrealizm czy jeszcze modernizm. Przeważa opcja druga, bo nie znajdziemy tu dekoracji, estetyki charakteryzującej styl socrealistyczny – renesansowych attyk, pilastrów, płaskorzeźb niosących polityczne przesłanie. Opracowanie elewacji budynku - w charakterystycznym dla modernizmu stylu - dąży do wydobycia szkieletu żelbetonowego i konstrukcji. Na marginesie, początkowo podcienia urzędu nie były oszklone, co widać na poniższym zdjęciu:



Na koniec trzeba wspomnieć o życiu towarzyskim Placu Trzech Krzyży, które na ścianie północnej kwitnie od dziewiętnastego wieku. Kawiarnie przyciagały literatów, aktorów, artystów, bohemę i przeciętnych mieszczan. Po wojnie w nieistniejącej kawiarni „U Marca“, toczyło się życie kawowo-intelektualne, przy stolikach literackich spotykali się Antoni Słonimski i Tadeusz Konwicki. Gdzieś przeczytałam, że miejsce to straciło powab, bo nadmiernie zapełniała się ludźmi z SB. Trzeba przypomnieć też nieistniejącą kawiarnię „Lajkonk“, o której pisał Tyrmand, że była najpotężniejszą kuźnią plotek w Warszawie. Przez lata ściany zapełniły rysunki autorów sąsiadującej redakcji „Szpilek“: Eryka Lipińskiego, Zbigniewa Lengrena czy Jerzego Flisaka. W 2003 malunki przykryto płytami gipsowymi pod elegancki sklep z odzieżą. Na szczęście od kilku lat możemy je znów, przynajmniej częściowo oglądać bo nowy właściciel, Starbucks zadbał o ich ekspozycję. Mówiąc o życiu towarzyskim tej części placu koniecznie trzeba wspomnieć "Grzybka", pisuar który fascynował Warszawiaków przez to, że dość otwarcie upodobali go sobie, jak to się niegdyś mówiło, pederaści. Dzisiaj w tym miejscu jest bar orientalny.

Transformacja lat dziewięćdziesiątych przyniosła zmiany na ścianie wschodniej placu. Instytut Głuchoniemych zyskał sąsiedztwo biurowca banku ( obecnie w przebudowie) i hotelu Sheraton, ponoć najlepiej okablowanego w Warszawie. Ale o tym "cicho-sza"!



Jak zapyział Plac Trzech Krzyży widzę na co dzień w drodze do pracy. O tym co jest do zrobienia pisze Tomasz Golonko z NaTemat więc ja już powstrzymam się od pomstowania. Znajomi wiedzą, że Plac Trzech Krzyży to moje miejsce, że lubię je najbardziej ze wszystkich w Warszawie (oczywiście obok Żoliborza). Dlatego śledzić będę rozpoczynającą się jego modernizację, rewitalizację, lifting czy jakkolwiek to nazwiemy.

Mam nadzieję, że nie tylko chodniki będą proste, ale miasto zadba o małą architekturę, a unikalne, oryginalne latarnie nie zostaną zastąpione plastikowymi replikami. No i pozostaje życzyć sobie, aby Plac Trzech Krzyży był prawdziwym placem, a nie kolejnym szlakiem komunikacyjnym w centrum miasta.
Trwa ładowanie komentarzy...